2017-02-21

Od Alka C.D. June

- Alek, Alek... - usłyszałem za sobą cichy świst, charakterystyczny dla jednej tylko znanej mi osoby - Pakujesz się, doprawdy, w nieskończoność.
Odwróciłem się, zwracając swą rozpromienioną twarz w stronę Mileny, opartej o framugę drzwi. Ubrana była, jak zawsze, w lekko starte już od wielu wypraw dżinsy i luźny t-shirt z Hamiltona. Uśmiechnąłem się na ten widok jeszcze szerzej, gdyż ta koszulka była podarkiem ode mnie na jej osiemnastkę, wiedząc, że Mila uwielbia piosenki z tego musicalu. 
- Zmieniłaś kolor włosów? - zauważyłem z ciekawością, spoglądając na jej, tym razem, białe, długie włosy, opadające kaskadami na plecy. Pojedyncze dwa śnieżnobiałe loki wpadały jej na twarz, a moja siostra co chwila je odgarniała, wyraźnie nimi zirytowana.
- Mhm... - odparła, potakując lekko głową - Niebieski mi się znudził. Tym bardziej, że w nowej akademii poznam nowych ludzi. Trzeba zrobić dobre pierwsze wrażenie! - dodała, nie kryjąc ekscytacji. Milena z całą pewnością należała do osób, które uwielbiają być w centrum uwagi, a co za tym idzie, wyróżniać się. No i, po cóż kryć, wszelakie zmiany wprawiały ją w zachwyt. Moja siostra najpewniej umarłaby z nudów w życiu pełnym rutyny - Ale!, kończysz już? Czekam, spakowana, od godziny.
- Czekaaaaj... - jęknąłem, przyspieszając tempa - Jeszcze muszę spakować gry. Gdzie jest Dragon Age, do cholipy jasnej?!
- Spakowałam do swojej torby. - odparła Milena, coraz bardziej się niecierpliwiąc.
- A perkusja? Przywiozą mi potem? - dopytywałem z nadzieją. Bez mego ukochanego instrumentu ani rusz.
- Taa, mama coś wspominała, że później dostarczą jeszcze resztę twoich gratów. - skinęła głową - Dobra, zapinaj te walizy i chodź.
- Idę! - zawołałem, unosząc ręce w geście poddanej, po czym z trudem dopiąłem zamki. W końcu, zwarty i gotowy, podążyłem za siostrą, by spakować torby do auta.

***

Podróż była dość długa, acz ciekawa. Moja kochana siostrzyczka pamiętała na szczęście o wzięciu filmów i PSP, także nie nudziliśmy się podczas wyprawy. Gdy dotarliśmy na miejsce, nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Budynek z całą pewnością robił wrażenie, a ja nie mogłem oderwać od niego oczu.
- Och... - westchnęła z zachwytem Milena, spoglądając na budowlę. Było wiadome, że od zawsze kochała tego typu architekturę - Pięknie tu. 
- Racja. - przyznałem, biorąc walizkę do ręki - Chodźmy.
Pożegnaliśmy się z rodzicami, którzy nas odwieźli, po czym powoli udaliśmy się do środka akademii. Milena, po dłuższej chwili stania bezczynnie, zaoferowała się, że poszuka gabinetu dyrekcji, recepcji czy czegokolwiek, tymczasem ja zostałem w holu głównym, wyglądając zapewne dość idiotycznie. Nie mogłem się doczekać, aż zobaczę resztę moich sióstr - Olgę, Zuzę i Sandrę - które były już w tym miejscu od przynajmniej dwóch lat. 
- Może w czymś pomóc? - z zamyślenia wyrwał mnie melodyjny, kobiecy głos. Obejrzałem się w kierunku dźwięku i momentalnie uśmiechnąłem wesoło.
- Właściwie to tak. - odparłem, spoglądając w śliczne oczy mej rozmówczyni.
Po przedstawieniu się i ogólnym planie tego, co mieliśmy zrobić, zapytała mnie o to, czy jej towarzystwo mi przeszkadza.
- Och, pewnie, że nie! - odparłem niemalże momentalnie z nieskrywanym rozbawieniem - Ośmielę się nawet stwierdzić, że towarzystwo tak urodziwej dziewczyny jest dla mnie zaszczytem. - dodałem, uśmiechając się szelmowsko. Momentalnie zapomniałem o tym, że miałem czekać na Milenę; trudno, napiszę jej później SMS-a. Nie mogłem przepuścić okazji poznania nowych osób.
- A więc... - zacząłem temat, gdy wyszliśmy z holu - Od jak dawna tu jesteś?

June? Wybacz, że takie jakieś słabe :vv

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz