2017-02-23

Od Ariany CD Dylana

Chodziłam po ogrodzie tak długo, że już ledwo stawiałam kroki. W pewnym momencie poślizgnęłam się i boleśnie wykręciłam kostkę. Mam nadzieje, że to nic poważnego...ale od tamtej pory siedzę tu i nie mogę wstać, nogi mam jak z waty.
Założyłam na bluzę chłopaka swoją kurtkę. W nozdrza uderzyła mnie słodka woń, którą czułam już gdzieś kiedyś...ale za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć kiedy i gdzie.
- Przepraszam… - westchnęłam
- Nie, nie…proszę…nie masz za co przepraszać.
- Ale…
- Nie ma ale - powiedział i pogładził mnie po włosach.
Wzdrygnęłam się, moje całe ciało przeszedł dreszcz, mimo ciepłej bluzy zrobiło mi się jeszcze zimniej, niż przedtem.
- Uspokój się. Przecież tutaj jestem, tak? Nigdzie się bez ciebie nie ruszam. Nikt nie zrobi ci krzywdy
Już nie zrobią ci krzywdy.
Podniosłam głowę, wpatrując się w błękitne oczy mężczyzny.
- Dasz rade wstać?
- Spróbuje - podparłam się rękami i spróbowałam dźwignąć na nogi, ale wtedy poczułam ostry bol w kostce i syknęłam.
- Szlag, skręcona...naprawdę przepraszam za to wszystko. Postąpiłam głupio, lekkomyślnie, nieodpowiedzialnie...
- Przestań tyle gadać - przerwał mi, pomagając wstać.
Złapał mnie za łokieć, zaczęliśmy iść w stronę wyjścia...a raczej ja kuśtykać.
- Może jednak cię ponieść? - zaproponował.
Coś ścisnęło mnie za serce, dlaczego się mną przejmuje?
- Nie, dzięki. Dam radę, naprawdę.
Czułam, że nie zniosłabym takiej bliskości...po prostu bym się udusiła. Skąd we mnie ten irracjonalny lęk przed dotykiem? Czy może to mieć coś wspólnego z...nie, jestem na to za silna. Głupie urojenia, przecież wyszłam z tego cało...
- Ile właściwie masz lat? - usłyszałam nagle
- Kobiety o wiek się nie pyta - zaśmiałam się.
- Kobieta...a więc jesteś pełnoletnia.
Obruszyłam się.
- Oh...a na ile wyglądam?
- Takie słabe szesnaście.
- Ty za to na siedem. Tak mentalnie - ucięłam.
Odwróciłam od niego twarz, udając obrażoną, ale w rzeczywistości gościł na niej uśmiech rozbawienia.

[Brak weny Dyluś :c]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz