2017-02-28

Od Nico

Podniosłem głowę z nad telefonu. Dojechaliśmy. Matka zatrzymała samochód i odwróciła się do mnie.
-Wiesz, że cię kocham Nico, ale to dla twojego dobra - Przekrzywiła głowę.
-Da, Ja znaju . Tylko czemu ja?
-Taki jesteś i tyle, po prostu nie zrób z siebie idioty -Poklepała mnie zaczepnie w ramię. Kochana mama. Podniosłem oczy na tatę. Siedział z palcami zaciśniętymi na kierownicy i oddychał głośno.
-Papa? Będzie dobrze , będę dzwonił codziennie -Obiecałem.To jednak z nim byłem bardziej zżyty , w końcu on mnie wychował . Mama pracowała. A on był w domu i się mną zajmował. Pokiwał głową i wysiadł. To samo zrobiłem ja i mama. Wyciągnąłem walizkę z bagażniku i popatrzyłem na wielki budynek. I tu się mam uczyć? Być sobą. Dobre sobie , nikt mi nie potrafił nigdy wytłumaczyć czym ja jestem. Założyłem plecak i powoli wciągnąłem 3 walizki do pokoju który został mi wskazany. Był wielki. Stało w nim łóżko , tfu! Łoże! Mogłem urządzić orgię i by się pomieścili wszyscy! Pokręciłem głową sam siebie karcąc, jak byś kogokolwiek kiedykolwiek miał w łóżku . Postawiłem co moje na ziemi i przytuliłem mocno ojca.
-Kocham cię nie zapominaj okay? Dasz radę, masz ogród...
-Jak ty dasz radę? Nawet Terrki (nasz pies ) nie masz żeby cię ktoś bronił -Pociągnął nosem.
-Oj daj spokój, dam sobie radę , serio tata . Robisz mi wiochę -Zaśmiałem się i przytuliłem go raz jeszcze.
-Idę, powodzenia młody i .. znajdź sobie kogoś wreszcie -Powiedział wesoło i wyszedł. I tak zostałem sam. Wielki pokój zaczął się wydawać za duży. Pociągnąłem nosem , poprawiłem okulary i rozpakowałem się szybko. Moja gama kolorów szła od czerni do szarości poprzez biel, no poza bokserkami i skarpetami. Tu miałem tęczę i wiele innych kolorów. Kochałem takie zabawne kolorowe akcenty o których wiedziałem tylko ja.
Postanowiłem zobaczyć okolice, podobno była piękna więc zanim będzie obiad zdążę wrócić. Dzięki bogu za soboty. Przebrałem się w spodenki i dość niepewnie popatrzyłem na moje piękne blade nogi poprzecinane milionem szram , i do tego siniaki. No trudno urody się nie wybiera. Założyłem koszulkę i bluzę i wybiegłem szczęśliwy na spacer. Mieli stajnie? Zawsze chciałem się nauczyć jeździć, ciekawe jak to jest. Sad? Tylko skubany zamknięty jest. Echhh może kiedyś się włamie? Pfffff dobre sobie ja i łamanie zasad... Nagle na kogoś wleciałem.
-Uhhh... Wybacz? -Siedziałem na ziemi zabawne rozkraczony, No odleciałem kawałek. Będzie siniak na pośladku. Jęknąłem.


<CHCE KTOŚ POPISAĆ ?:d?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz