2017-02-21

Od Dylana C.D. Ariany

Pamiętam, że Sonata Księżycowa Beethovena, to pierwszy utwór, którego nauczyłem się grać. Zawsze nim zaczynałem grę, również jak kończyłem i przerywałem inne kiedy tamte mi nie szły. Po raz dziesiąty tego dnia grałem tą melodię, kiedy pomimo słuchawek i dźwięków pianina usłyszałem uderzenie. Zdjąłem słuchawki, położyłem je razem z telefonem na pianinie i odwróciłem się. Na podłodze siedziała, drobna dziewczyna o charakterystycznej urodzie, Ariana. Podszedłem do niej szybko, kucnąłem, delikatnie złapałem ją za ramię.
- Wszystko okej? - zapytałem, a ona jakby otrząsnęła się z transu. Wcześniej nie było tego po niej widać... dziwne.
- Tak, przepraszam, gapa ze mnie...poślizgnęłam się - zaśmiała się, wstając. Zrobiłem to samo, a nasze spojrzenia się złączyły. Czułem jak mimo woli, na moje usta wstępuje uśmiech. Jednak to nie był uśmiech kpiny, raczej radość, że to ona mnie tutaj znalazła. Co ważniejsze, sama.
- Nie powiem, ślisko tutaj - odparłem. - Grasz?
- Nie... nie potrafię.
- Jeśli chcesz, to mogę cię trochę poczuć - zaproponowałem.
- Wiesz, muszę znaleźć June, pewnie jest przerażona, bo nie ma mnie w pokoju... i muszę się rozpakować...
- I nie musisz kłamać - przerwałem jej. - Nie wiem z jakiego powodu się mnie boisz, ale nie musisz.
- Naprawdę nie wiesz? - szepnęła, ale usłyszałem.
- Okey. Mam ponad metr dziewięćdziesiąt, jestem silny, szybki, starszy, wiem więcej o byciu Diamentowym, mam problemy z agresją i ludzie mnie unikają, ale nie rzucam się na wszystko, co się rusza - zaśmiała się.
- Moje słowa.
- Owszem, twoje wybitnie inteligentne słowa. Proszę... nie wiem dlaczego, ale jesteś jedną osobą na świecie, której nie chcę wystraszyć, bo czuję, że to tylko pogorszy twoje samopoczucie. Miałam przebłysk prawda?
- Ja... nie wiem...
- Inaczej. Przeniosłaś się tak jakby do innej sytuacji, ale nie mogłaś niczego w niej zmienić?
- Tak - odparła.
- No, czyli miałaś przebłysk. Niestety nie możesz tego kontrolować, ale możesz się nauczyć utrzymywać na nogach w ich czasie. W przeciwnym razie cała się poobijasz, albo tak jak ja, zlecisz z hukiem ze schodów i nie będą mogli cię dobudzić, po czym z rozpaczą stwierdzą, że się zabiłaś, a ty się obudzisz z transu - zaczęła się śmiać.
- Naprawdę zleciałeś ze schodów? - coraz głośniej się śmiała.
- No... miałem wtedy jakieś dziesięć lat - wsadziłem ręce do kieszeni. - Od tamtej pory, nauczyłem się nieco kontrolować moje ciało. To jak już nie wyglądam, na wampira lub innego wariata, to dosiądziesz się?
- A zagrasz mi wszystko o co poproszę?
- Jeśli dasz mi tego posłuchać kilka razy, to możliwe, że owszem, zagram ci wszystko.


Ari?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz