2017-02-20

Od Dylana C.D. Ariany

Ta dziewczyna od June... Kiedy ją zobaczyłem zapadłem we wspomnienie, które dla nich trwało ułamek sekundy. Zobaczyłem śliczną dziewczynę, w balowej sukni, o egzotycznej urodzie, nieśmiałą, cudownie się uśmiechającą. Nie miałem pojęcia kim jest, ale wiedziałem, że miała na imię Elizabeth. Imię, które mnie prześladuje przez ostatnich kilka lat. Siedzi w mojej głowie i pyta gdzie jest jego posiadaczka.
- Elizabeth - odparłem... zaraz czy ja to powiedziałem na głos?
- Co? - zapytała dziewczyna przede mną. Czyli tak, powiedziałem na głos. Brawo.
- Nic... ja... deja vu i tyle... to ja pójdę. - schowałem ręce w kieszenie i wyminąłem je. Musiałem zniknąć, pomyśleć, uspokoić się. Dlaczego jej widok tak ścisnął mnie za serce? Nie wiem.
Do Akademii doszedłem pieszo, skierowałem się prosto do mojego pokoju, ponieważ odkąd pamiętam (jestem tutaj dziesiąty rok) mam ten sam. Na schodach wejściowych spotkałem dyrektora, przywitałem się z nim i ruszyłem dalej. Moja torba była strasznie ciężka i miałem wrażenie, że zaraz odpadnie mi ramię. Myślałem tylko o tym, żeby wreszcie móc się położyć.
W recepcji nikogo nie było, więc wszedłem za blat i wziąłem sobie swój klucz. Jak to dobrze wiedzieć wszystko o tym miejscu. Idąc na skrzydło mieszkalne, mijałem osoby, które już poznałem, z kilkoma wymieniłem zdania, jednak nigdzie dłużej się nie zatrzymywałem. Wreszcie dotarłem do siebie, zamknąłem drzwi i nie rozglądając się za dużo, rzuciłem swoje rzeczy i walnąłem się na ogromne łóżko. Musiałem się rozpakować, znowu wyciągać to wszystko i układać. Nienawidziłem tego najbardziej, zaraz po Dniu Odwiedzin. Problem z tym dniem polegał na tym, że mnie nikt nie odwiedzał. Rodzice jakoś nigdy wybitnie się mną nie interesowali, a Alex był za młody, żeby wsiąść w pociąg i tutaj przyjechać. Zawsze w te dni znikam, albo siedzę na schodach i przyglądam się tłumowi w holu. To dość interesujące zjawisko, z którego można wiele się dowiedzieć o innych ludziach.
Usłyszałem pukanie do drzwi. Ktoś musi mieć niezłe wyczucie czasu, ponieważ zacząłem przysypiać. Często tak mam, kiedy jestem zmęczony. Podniosłem się i powolnym krokiem podszedłem do drzwi, otworzyłem je i oparłem głowę o futrynę. Przede mną stały dwie dziewczyny. June nadal ubrana tak samo, tylko rozpięty płaszcz odkrywał jej mega krótką, jak zwykle, czarną koronkową sukienkę. Jej przyjaciółka przebrała się w szarą bluzę. Jedna chociaż mądra.
- Możemy? - zapytała z uśmiechem Drax.
- A mogę powiedzieć nie? - odparłem otwierając szerzej drzwi. - Żartuję, wejdźcie, tylko uprzedzam, że zmęczony jestem.
- Jak zwykle - syknęła.
- A ty miła, jak zwykle - odparłem zamykając za nimi drzwi. - Wcześniej trochę głupio wyszło... jestem Dylan.
- Ariana - uścisnęliśmy sobie dłonie.
- Dżentelmen...
- Te czasy się skończyły - przerwałem jej. - Mamy równouprawnienie. Choć i tak uratowałem ci tyłek.
- I za to cię uwielbiam - podeszła do mnie i ścisnęła w pasie.
- Fuj, dziewczyna - syknąłem.
- Przestań - dostałem haka w brzuch. - Jesteś coraz gorszy.
- Staram się... ale nie przyszłyście po to, żebym się przedstawił.
- Cóż.
- Nie - odparłem.
- Dylan!
- Zdążyłem w czasie naszej przyjaźni, co najmniej piętnaście razy oprowadzić ciebie i za każdym razem twoją nową koleżankę.
- Wiesz jaka jest różnica?
- Jaka?
- To moja przyjaciółka - odparła. Spojrzałem na Arianę, przyglądała się nam badawczo. Nasze rozmowy z June są dziwne, nie zaprzeczę.
- Okey.
- Masz być miły - ostrzegła June.
- Junny? - spojrzała mi w oczy. - Ja się staram, jasne? Nie licz na cud.
- Jasne, jasne - odparła kierując się w stronę drzwi. Spojrzałem na jej przyjaciółkę i się uśmiechnąłem. Odpowiedziała mi tym samym. Kiedy znaleźliśmy się na korytarzu i June zrobiła mi wykład, że muszę zacząć zamykać pokój, ruszyliśmy do wyjścia. - Ej pyśki, ja muszę zmienić buty, idźcie sami, a ja do was dołączę - powiedziała i po chwili zniknęła w jednym z pokoi. Zostaliśmy z Arianą sami.
- Specjalnie to zrobiła? - zapytała.
- To bardzo prawdopodobne - odparłem. - Z drugiej strony, przynajmniej będziesz miała z głowy to oprowadzenie, jednak pewnie ciężko ci będzie ogarnąć to za pierwszym razem. Jakbyś potrzebowała pomocy, to wiesz gdzie mnie szukać. Jestem tutaj dziesiąty rok, więc trochę wiem, o tym miejscu.

[Ariana?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz