- Cóż za pewność siebie! - zaśmiałem się, popędzając konia. Zwierzę ruszyło szybkim kłusem przed siebie, co również uczynił wierzchowiec June.
- A jakże! - odparła z uśmiechem.
Odwzajemniłem jej gest i po krótkim wahaniu ścisnąłem łydkami boki konia tak, że ruszył jeszcze szybciej. Droga przed nami była prosta i bez przeszkód, dlatego mogliśmy bez żadnych obaw przejść do galopu. Po krótkim wyścigu dojechaliśmy pod ogrodzone miejsce, a gdzieniegdzie widniały znaki zakazu wstępu. Zwolniłem konia i spojrzałem za siatkę, gdzie najprawdopodobniej znajdował się jakiś sad albo coś w tym stylu.
- Mają problem z kradzieżą jabłek, że tak ogrodzili to pole? - zaśmiałem się, spoglądając na June, która również zatrzymała swojego rumaka.
- Nie. - odparła, patrząc na pokryte śniegiem drzewa - Ponoć kiedyś jacyś studenci urządzili sobie piknik w tamtym miejscu i właśnie wtedy zdarzył się wypadek, o którym huczano przez następne parę lat. Jeden z chłopaków wpadł do studni i ślad po nim zaginął.
- Gdyby blokować dostęp do każdego miejsca, w którym zdarzył się jakiś wypadek, ludzie by się nie pomieścili na świecie. - zauważyłem, rzucając jeszcze przelotne spojrzenie na pokryty cienką warstwą śniegu sad. June wzruszyła tylko ramionami - Dobra, jedźmy dalej.
Jako, że wkroczyliśmy do lasu, nie popędzaliśmy już koni do kłusa, a jedynie podążaliśmy leśną ścieżką szybszym stępem. Rozglądałem się wokoło, próbując szukać jakichś ciekawych obiektów, gdyż nic w tym miejscu już nie mogło mnie zdziwić. Wtem przypomniałem sobie o czymś, o czym dwa lata wcześniej wspominała mi przez telefon Sandra, moja siostra.
- A... słyszałem o jakichś ruinach domu. Jest to w tym lesie, gdzieś w pobliżu? - zapytałem, patrząc z wyczekiwaniem na dziewczynę, która, ze względu na wąską ścieżkę, przejęła prowadzenie.
- Mhm... - zastanowiła się chwilę - Troszkę drogi to jest, ale nie tak znów daleko.
- O, rany, jedźmy tam, proszę! - oczy niemalże natychmiastowo mi się zaświeciły. Uwielbiałem miejsca tego typu, bo od zawsze sprawiały wrażenie takich ciekawych, tajemniczych... Musiałem odwiedzić te ruiny, musiałem!
June?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz