Jak zawsze zajęłam ławkę pod oknem, mniej więcej w środku naszego rzędu. Miałam stamtąd widok na podwórze ośrodka, a także byłam skryta przed wzrokiem nauczyciela przez dwie dziewczyny, których ręki wystrzelały w górę z każdym pytaniem nauczyciela.
Zaczęłam szukać wzrokiem Olivier'a, który siedział w ostatniej ławce pod ścianą. Miejsce obok niego zajmowała blondynka, która pochłaniała chłopaka wzrokiem przy śniadaniu. Widząc to, odwróciłam wzrok, kręcąc tylko głową.
- Dzień dobry i przepraszam za spóźnienie - usłyszałam głos Jon'a, podniosłam więc głowę z szerokim uśmiechem.
Nauczyciel mruczał coś niezadowolony pod nosem, a Jon, nie zwracając już na to uwagi, podszedł do mojej ławki, rzucając plecak i opadając na krzesło obok mnie.
- Cześć, maleństwo - szepnął blondyn. - Co ty taka zamyślona?
Wzruszyłam tylko ramionami, sięgając po zeszyt przyjaciela i otworzyłam go na kolejnej wolnej stronie, zapisując mu temat lekcji. Jon nigdy nie zawracał sobie tym głowy i gdyby nie ja, nie miałby nic zanotowane. Byłam więc odpowiedzialna i za siebie, i za niego.
- Nie jestem zamyślona - mruknęłam, jednocześnie odwracając się przez ramię i zerkając na Olivier'a. Wydawał się znudzony towarzystwem blondynki, jednak widziałam, jak co jakiś czas odpowiada na jej pytania. Wydawało mi się to irracjonalne, ale czułam się źle z tym, że Olivier rozmawia z tą Barbie. Może po prostu uważałam go za kogoś lepszego, a teraz zaczynałam w to wątpić.
Odwróciłam się i napotkałam ciekawski wzrok Jon'a, który chyba zauważył, że zerkałam na Olivier'a.
- Jak on się nazywa i czy mam mu coś zrobić? - zapytał poważnie, chociaż w jego oczach widziała rozbawienie.
Z westchnieniem położyłam głowę na ramieniu blondyna, odruchowo szkicując coś na marginesie zeszytu, by oderwać myśli od denerwującej blondynki.
- Masz nic nikomu nie robić - powiedziałam stanowczo. - Spóźniasz się na wszystkie lekcje i denerwujesz nauczycieli. Kilka połamanych kości ci nie pomoże. A zresztą, on na to nie zasłużył. Prędzej ta Barbie.
- Sorry, maleństwo, kobiet nie biję - zaśmiał się. - Nawet tych z plastiku... Zastanawia mnie jednak, kim jest ten chłopak. Wpatruje się w ciebie, jakby nie widział nic innego w tej klasie.
Miałam wielką chęć, by odwrócić się i zobaczyć, czy Jon ma rację, nie chciałam jednak dać Olivierowi tej satysfakcji. Zamiast tego, udawałam, że nic mnie to nie obchodzi.
- Cóż... Może nic innego w tej klasie nie jest warte uwagi? - zakpiłam z udawaną pewnością siebie. Ktoś inny mógłby się pewnie nabrać, ale nie Jon, który znał mnie od dzieciństwa i traktował jak młodszą siostrę.
Z rozbawieniem posłał Olivierowi wyzywające spojrzenie i objął mnie ramieniem, przytulając do siebie.
- Co to ma znaczyć? - zapytałam, gdy pocałował mnie ostentacyjnie w skroń, co na pewno nie umknęło uwadze Olivier'a, jeśli nadal na mnie patrzył.
- Pokażmy mu, że taka dziewczyna jak ty zasługuje na adorację. Nie jest jedynym, który zwrócił na ciebie uwagę, uwierz mi - zapewnił Jon. - Może wtedy zda sobie sprawę, że jesteś warta o wiele więcej, niż ta Barbie.
Przewróciłam oczami, uważając tego typu zabawy za dziecinne, nie odsunęłam się jednak od przyjaciela. Było mi wygodnie siedzieć tak wtulonej w niego, do czego przez lata znajomości zdążyłam się przyzwyczaić. Z Jon'em zawsze byłam blisko. Byliśmy kumplami, zżytymi jak rodzeństwo, co wynagradzało mi brak starszego brata.
Gdy lekcja dobiegła końca, jak zawsze większość osób stłoczyła się przy wyjściu, chcąc jak najszybciej opuścić klasę. Ja jednak powoli zebrałam zeszyt i długopis, czekając z Jon'em, aż wszyscy opuszczą klasę i dopiero wtedy my także wyszliśmy.
Kiedy Jon napotkał wzrok Olivier'a, zmierzył go wzrokiem od stóp do głów, odwracając się do mnie z uśmiechem.
- Do zobaczenia później, maleństwo - powiedział cicho i pocałował mnie delikatnie w policzek, zostawiając mnie zażenowaną przed klasą. Kiedy odchodził, zobaczyłam jeszcze jego pełen zadowolenia uśmiech.
(Olivier? Zazdrosny? xD)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz