2017-03-17

Od Josha C.D. Camryn

- Przejrzałaś mnie - prychnąłem. - Inni nazwaliby to wymuszoną na ludzkości zasadą pod tytułem "Kobiet się nie bije". Dodatkowo nie wyobrażam sobie mnie, łapiącego i wykręcającego ci rękę, żebyś mnie przypadkiem nie dotknęła. Jestem raczej pewny siebie i nie mam kompleksów...
- Pewny siebie i bez kompleksów? - uniosła brew.
- No okey, kiedyś wstydziłem się tej brązowej plamy, na tęczówce. Rozumiesz docinki, nabijanie się, że chory, że inny, że potwór... a kiedy kilka lat później okazało się, że mogę się podobać płci przeciwnej z nawet całkiem dużym powodzeniem, przestałem o tym myśleć w takiej kategorii.
- Podrywacz.
- Jaki tam podrywacz. Przecież ja bym nawet nie umiał - odparłem, a zanim Camryn zdarzyła odpowiedzieć, doszliśmy do stajni. Był to całkiem spory, zaskakująco pełen światła budynek, w którym po obu stronach od wejścia widniały zadbane boksy, a w nich konie.
- No nie powiem, całkiem przyjemnie.
- Co myślałaś, że to będzie kompletna masakra?
- Dokładnie - przyznała, rozglądając się.
- Aż tak głupi nie jestem, żeby zabierać kobiety w beznadziejne miejsca.
- Wszystkie te konie należą do akademii?
- Nie. Są uczniowie, którzy wspaniale jeżdżą i część z nich zabrała ze sobą swoje własne konie. Akademia posiada wyłącznie araby, chyba że ktoś wynajmuje dla niej konie. Ja osobiście koni nie posiadam, nie mam na ich pukncie świra, ale lubię na nie patrzeć. Tak, piękne bestie.
- Uważaj, bo się zakochasz - prychnęła.
- Nie prowokuj - puściłem jej oczko. - A tak całkowicie poważnie mówiąc, to nie masz o co się bać. Moje uczucia i pragnienia skłaniają się bardziej ku ludziom niż zwierzętom.

Camryn?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz