2017-03-16

Od Josha C.D. Camryn

Zgarnąłem włosy do tyłu.
- Staruszku, gdzie idziemy teraz?
- Z tobą nawet na koniec światła - zacząłem się śmiać, a po chwili ruszyłem. - A tak mniej więcej na lewo.
- Czyli dokąd? - zapytała, doganiając mnie.
- Do stadniny. Potrafisz jeździć? - zapytałem.
- Czy ja wyczuwam delikatne zainteresowanie moją osobą?
- Co? Nie... jestem zbyt wstydliwy, żeby pytać cię o twoje prywatne życie.
- W takim razie - odparła śmiejąc się, - odpowiedź brzmi, nie. A ty?
- Wolę inną jazdę - uśmiechnąłem się szeroko.
- Czyli? - spojrzałem na nią, a ona niemal natychmiast spojrzała w bok.
- Motocykle, ogromna szybkość, adrenalina, niebezpieczeństwo... - na dźwięk ostatniego słowa dotknąłem prawą dłonią, mojego lewego boku, tam gdzie mam tatuaż. Kątem oka zauważyłem, że dziewczyna przygląda mi się. - Mam tutaj tatuaż.
- Na tak, taki typ zawsze musi mieć tatuaż.
- Taki, czyli jaki?
- Zbuntowany podrywacz.
- Co?! - wybuchnąłem śmiechem. - No bez przesady z tym zbuntowanym - ona też zaczęła się śmiać.
- I jeszcze nabijasz się z każdego mojego słowa - skrzyżowała ramiona.
- Taka moja natura - puściłem jej oczko. - I naprawdę staram się być miły.
- Tylko starasz?
- Cóż żebym był taki serio miły, to muszę cię podobno poznać. Takie plotki chodzą - zaśmiała się słysząc to.
- Jesteś niemożliwy.
- Wspaniały, cudowny, boski, skromny - jej śmiech słychać pewnie było na kilkadziesiąt metrów.
- Przede wszystkim skromny.
- No oczywiście, to widać na pierwszy rzut oka. Tak jak mój wrodzony altruizm, rozsądek i szlachetność - dalej się śmiała. - A tak serio... to kiedyś, jeśli będzie jakieś kiedyś, to się zdziwisz.
- Czy ty właśnie proponujesz mi kolejne spotkania?
- Tak - odparłem.
- Cóż za szczerość.
- Zaskoczona?
- Trochę - przyznała.
- To dobrze - uśmiechnąłem się.

Camryn?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz