2017-03-18

Od Jona C.D. June

Słysząc słowa dziewczyny, roześmiałem się cicho, przenosząc niechętnie wzrok z jej szczupłego ciała na swoją sportową torbę.
- Coś mi się wydaje, że przynoszę nam pokój - wytknąłem rozbawiony. - Mam cały termos kawy.
- Naprawdę? - zapytała dziewczyna, schodząc z bieżni i patrząc w stronę rogu sali, gdzie zostawiłem torbę i wystający z niej termos. Zaczęła iść w tamtą stronę, ale złapałem ją za kruchy nadgarstek, kręcąc rozbawiony głową.
- A gdzie ci tak spieszno? - zapytałem, przywołując na twarz złośliwy uśmiech.
Dziewczyna obróciła się zdziwiona, patrząc na mnie z wyrazem zawiedzenia na swojej ślicznej, rumianej twarzy. Omal się nie roześmiałem, gdy zobaczyłem jej wydęte jak u dziecka wargi.
- Nie podzielisz się? - zapytała z wyrzutem.
- Tylko jeśli zdążysz za mną - powiedziałem chytrze, powtarzając dokładnie jej słowa, które przed chwilą wypowiedziała. Gdy dziewczyna uniosła z niedowierzaniem brwi, ja zdążyłem już wejść na bieżnię, włączając ją i zaczynając od spokojnego truchtu.
- Skoro chcesz mieć za kompana marudę, proszę bardzo - powiedziała niezadowolona. - Uprzedzałam, jaka jestem bez kawy.
Wzruszyłem lekko ramionami, podkręcając prędkość i po kilku chwilach biegłem już zwyczajowym dla siebie tempem. Po chwili spojrzałem na dziewczynę, która zajęta biegiem, nie zaszczycała mnie nawet spojrzeniem. W myślach oceniłem, że jest dosyć wysoka jak na dziewczynę, wciąż jednak była o jakieś 20 cm niższa ode mnie. No i szczupła, bardzo szczupła. Mógłbym iść o zakład, że ma niedowagę i gdyby nie jej wywód o szlifowaniu prędkości u Diamentowych, zastanawiałbym się, po jaką cholerę tu przyszła. Podskakująca przy każdym kroku, brązowa kitka sprawiała, że dziewczyna wyglądała jak mała dziewczynka, tym bardziej, gdy była naburmuszona i starała się mnie ignorować.
- Jak masz na imię? - zapytałem, czując się niezręcznie w tej ciszy.
- Ta wiedza jest ci niezbędna? - zapytała z wyższością w głosie, co znów mnie rozbawiło i przywołało na usta uśmiech. Był on nowością po tym, że wczoraj cały dzień spędziłem na posyłaniu nowemu znajomemu Bianki nienawistne spojrzenia.
- Owszem. Jako kulturalny człowiek lubię widzieć kluczowe informacje o swoim rozmówcy. Oczywiście nie musisz zaraz podawać grupy krwi i nazwiska panieńskiego matki. Imię w zupełności mi wystarczy - skomentowałem sarkastycznie, zaraz jednak zreflektowałem się, że nowo poznana dziewczyna może nie poznać się na moim specyficznym poczuciu humoru i uznać mnie za osobę niedorozwiniętą psychicznie, a tego zdecydowanie bym nie chciał. - Ja jestem Jon - dodałem po chwili.

(June?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz