2017-03-18

Od Sony CD Matyldy

- Maggie, złotko moje, zawrzyj twarz. - jęknęłam, zwracając się do współlokatorki. Od dwudziestu minut gadała przez telefon z jakimś znajomkiem, który został w rodzinnych stronach, a jej przejawiający się co jakiś czas histeryczny śmiech doprowadzał mnie do szału. Na moją uwagę dziewczyna wymamrotała do słuchawki, by jej rozmówca poczekał, po czym wyłączyła głośnik i odpowiedziała mi równie słodkim głosem:
- Sonka, popierdzieleńcu mój, przymknij się. - po tych słowach wróciła do rozmowy.
- O, matko. - westchnęłam, zakrywając głowę poduszką. Chwyciłam mój telefon i spojrzałam na powiadomienia. Rost do mnie pisał? Dziwne, że moja komórka nie zawibrowała.

Od: Rost ♥
Przyjdźcie do nas, jakiś idiota z pokoju obok nawala heavy metalem, więc i tak nie zaśniemy.

Do: Rost ♥
Pomarz sobie. Maggie napierdziela z jakimś ziomem przez telefon, a sama pogubię się na tych korytarzach.

- Maggie... - zawołałam głośniej - Skończże już te pogaduszki i chodźmy do chłopaków.
- Chłopacy mogą poczekać. - westchnęła niecierpliwie moja przyjaciółka - Z Rudim rzadko mam okazję porozmawiać, a mordy Rosta i Lina widzę codziennie.
Odpisałam więc Rostowi, że i tak nici ze spotkania. Z niesmakiem stwierdziłam, że będę musiała spróbować zasnąć, chociaż wcale nie miałam na to ochoty. Wypiłam resztkę herbaty, która stała na mojej szafce nocnej i naciągnęłam na siebie kołdrę. Mag najwyraźniej zlitowała się nade mną, bo zaczęła mówić ciszej, a ja, po paru minutach, usnęłam.
Zbudził mnie wpieklający dźwięk budzika. Sięgnęłam, zirytowana, po komórkę, ale nie był to mój alarm. Chwyciłam jedną z moich fancy poduszek, po czym rzuciłam nią w Maggie, skutecznie ją budząc. 
- Ciebie naprawdę nie budzi ten wnerwiający dźwięk? - zapytałam ospale.
Mag zignorowała moje pytanie i, przewróciwszy się na drugi bok, spróbowała sięgnąć po swój telefon. Zanim zdążyła go wyciszyć, usłyszałyśmy ciche pukanie do drzwi.
- Kto, do jasnej cholery, puka do kogoś o tej porze? - zapytałam, może trochę zbyt głośno; na pewno osoba po drugiej stronie to usłyszała.
- Pewnie chłopacy, tylko oni są takimi debilami. - jęknęła Maggie, nareszcie wyłączając alarm i z powrotem naciągając na siebie kołdrę.
- Wy małe chu... - zaczęłam, będąc pewna, że to Lin i Rost, jednak przerwałam, kiedy zobaczyłam w drzwiach niską, uroczą dziewczynę o fioletowych włosach.
- Nie wpuszczaj ich! - usłyszałam za sobą głos Maggie.
- To nie oni, idiotko. - rzuciłam za siebie. Ach, jak ja uwielbiałam przyjaźnie, które polegały na wzajemnym obrażaniu się; mimo, że osoba postronna mogłaby uważać nas za wrogów, kochałyśmy się z Mag jak mało kto - Dobra, czego chcesz? - zwróciłam się do dziewczyny, opierając się o framugę drzwi.

Matylda? ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz