2017-03-03

Od June C.D. Alka

Spojrzałam na chłopaka, który ze świecącymi oczami prosił, abyśmy pojechali do ruin. W sumie czemu nie. Nie przepadam za tym miejscem, od kiedy Dylan prawie na śmierć mnie tam wystraszył, ale Alek nie wyglądał na takiego. Nie on mi czegoś takiego nie zrobi.
- Dobrze - odparłam. - Tylko uprzedzam, jaki spróbujesz mnie wystraszyć to cię rozszarpię.
- Co? - zdziwił się.
- Bo już mnie ktoś tam wystraszył - odparłam, a po chwili ruszyłam na północ.
- Kto?
- Zawsze zadajesz tyle pytań?
- Taka moja natura.
- Mój… przyjaciel, właściwie. Wtedy to był tylko przystojnym chłopakiem, za którym łaziłam. Nikt nigdy mnie tak nie przeraził, ale nie powiem ci co zrobił… to zbyt… głupie - chłopak zaczął się śmiać.
- Nie wyglądasz na taką, co łatwo wystraszyć.

- No jestem raczej odważna i pewna siebie, ale to Morgenstern. On przeraża praktycznie wszystkich, wystarczy, że spojrzy na ciebie tymi lodowatymi ślepiami i przewierci twoją czaszkę na wylot - zjechaliśmy na leśną ścieżkę, więc zaczęłam się rozglądać. Ten las napawa wszystkich dziwną obawą. Jakby było coś w nim, chodziło za nami i nas obserwowało. Podobno gdzieś w jako środku znajduje się piękny, zaginiony ogród, który swoim przepychem przewyższa cały ośrodek.
- Taki… nie za przyjemny ten las - odwróciłam się, nikogo tam nie było.
- Też masz wrażenie…
- Że ktoś za nami idzie? - dokończył. Spojrzeliśmy na siebie. - Myślisz…
- Nie. Po prostu ten las taki jest, wrażenie. Zresztą zaraz skręcamy i za jakieś pięćset metrów będziemy na miejscu.
- To super - uśmiechnął się, co odwzajemniłam. Tak jak mówiłam, po niedługim czasie konie weszły, na kamienną drogę, która doprowadziła nas do budynku, który był o wiele wyższy od naszego ośrodka, ale położony w jednej z dolin. Był opuszczony, niektóre okna w nim były wybite, niegdyś białe ściany teraz były szare, brudne, jakby miejscami zwęglone. Przyprowadził mnie tutaj Dylan i zrobił to tylko raz. Nigdy więcej tam się ze mną nie pokazał i ostrzegł, żebym nigdy nie pytała dyrekcji co tam było. Sam na to pytanie odpowiedział, że jeśli chcę spokojnie spać, to nie chcę wiedzieć. Patrząc, że on śpi zazwyczaj po cztery godziny dziennie, to miał rację. - No to jesteśmy na miejscu.

(Alek?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz