- Nie wiem czy moje stare kości dadzą sobie radę z taką żywiołową młodą damą, jak ty.
- Dobrze - odwróciła się i szybkim krokiem podeszła do drzwi.
- No gdzie ty idziesz?!
- Pozwiedzać, ale ty lepiej idź do siebie. W twoim wieku nie powinno się narażać na wysiłek.
- Przecież ponownie się w zgubisz w maksymalnie pięć minut - prychnąłem.
- Czyżby? - skrzyżowała ramiona.
- Poznałem cię jako siedzącą na parapecie sierotkę, która nie miała pojęcia gdzie jest. Tak. Pięć minut.
- Sam jesteś sierota! - na te słowa przygryzłem wewnętrzną stronę policzka. Kurde, nigdy nie myślałem, że to tak zaboli. - Co zraniłam twoją męską dumę?
- Cóż... - powoli podszedłem do niej, aby zatrzymać się dosłownie kilka centymetrów od niej. Poczułem jej ciepło, patrzyła prosto w moje oczy, a ją nadal przygryzając policzek, zmarszczyłem brwi. Po jakimś czasie westchnąłem i zgarnąłem włosy do tyłu. - Rzadko to usłyszysz, ale masz rację.
- Nie obchodzi mnie twoja duma...
- Nie - przerwałem jej. - Jestem sierotą - już otworzyła usta, żeby dobić mnie jakimś ostrym żarcikiem, kiedy widocznie pojeła kontekst i zamknęła usta. - A teraz po tym fascynującym fakcie z mojego życia, chodźmy.
Wyszedłem z pokoju na korytarz, skręciłem w stronę głównego holu, jednak szybko zorientowałem się, że nie ma obok dziewczyny. Pewnie stoi tam jak wryta. Przekręciłem oczami, właśnie dlatego, nie lubię mówić o sobie. Wróciłem się, skrzyżowałem ramiona i oparłem się o futrynę drzwi. Dopiero po jakimś czasie dziewczyna odwróciła się w moją stronę, przy czym obięła się rękoma.
- Josh, ja...
- Powiedz to, a bez najmniejszych skrupułów uduszę cię poduszką - puściłem jej oczko. Po chwili powróciłem do poważniej i skupionej miny. - Po prostu tego nie drążmy, dobrze?
- Głupio mi.
- Bo jesteś głupia - prychnąłem. - Nie możesz nawet zrozumieć, że masz mnie nie przepraszać i mi nie współczuć.
- Dlaczego?
- Dlatego - przekręciłem oczami. - Nienawidzę jak ktoś się nade mną użala. Chodź bo się rozmyślę i cię tutaj zostawię na pastwę twojej kompletnej niewiedzy na temat tego oto miejsca. W skrócie ruszaj swój ładny tyłek, idziemy.
- Ładny?!
- Cóż jakbyś nie zauważyła, to spostrzegam to co chcę - zaśmiałem się. - Żartuję, jeszcze nie dążyłem ci się aż tak dobrze przyjrzeć. No chodź, bo korzenie zapuszczę.
Camryn?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz