Nie zastanawiając się długo, poszedłem umyć zęby i twarz, wziąłem potrzebne rzeczy, i udałem się do skrzydła wschodniego. Wszędzie panowała wciąż cisza, zresztą trudno się dziwić, każdy odsypiał. Szczególnie po piątku, kiedy większość lubi się trochę zabawić. Ale uczniowie ogólnie lubią pospać sobie czasem nawet do południa, nawet jeśli jest to trochę niezdrowe.
Otworzyłem drzwi męskiej szatni i od razu uderzyła we mnie fala gorąca, a kłęby pary wydostały się z pomieszczenia. Wszedłem do środka, szybko się przebrałem i w oka mgnieniu znalazłem się wodzie. Zanurzyłem się po czubek głowy i popłynąłem prosto przed siebie. Tak dawno nie pływałem, że aż zapomniałem jak wielką przyjemność mi to sprawia, a kiedyś godzinami przebywałem w wodzie. Pamiętam jak na wakacjach z rodzicami o 9 rano poszliśmy od razu na basen w hotelu i siedziałem w wodzie 4 godziny bez przerwy, a potem ojciec siłą mnie z niej wyciągał, bo "musisz coś zjeść, chudzielcu". Miałem udane dzieciństwo.
Gdy tylko zaczęło brakować mi powietrza, wypłynąłem na powierzchnię i wynurzyłem się tuż przed jakąś dziewczyną. Byłem trochę zdezorientowany, nie zauważyłem jej wcześniej. Naprawdę jej nie widziałem. Z widzenia też jej nie kojarzyłem, a tak nietuzinkowej urody bym nie zapomniał. Miała długie niemal czarne włosy, które mokre opadały jej na połowę twarzy, a błękitne oczy wpatrywały się we mnie nieśmiało. Jej lekko rozwarte usta były sine, choć w pomieszczeniu było niemiłosiernie ciepło - widocznie była tu dłużej ode mnie albo to przez iluzoryczną tkankę tłuszczową (czyli jej brak).
- Przepraszam, nie zauważyłem cię wcześniej- powiedziałem, odsuwając się na bezpieczną odległość.
- Przepraszam, nie zauważyłem cię wcześniej- powiedziałem, odsuwając się na bezpieczną odległość.
- W porządku, nic się nie stało...- odpowiedziała cicho, odsuwając się jeszcze bardziej. Na jej twarzy zagościł subtelny uśmiech, a jej twarz zalała się delikatnym rumieńcem.
- Jestem Tim- wyciągnąłem w jej stronę dłoń.
<Valentineeee?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz