2017-03-18

Od Jona C.D. Sony

Zaspany, wszedłem do stołówki po późne śniadanie. A raczej bardzo późne, bacząc na to, która była godzina. Nic więc dziwnego, że stołówka świeciła pustkami. Bliżej było do obiadu, niż do śniadania. No i większość była już na lekcjach, Skrzywiłem się, wiedząc, że w spóźnianiu się lub niezjawieniu na lekcjach jestem mistrzem.
Moją wędrówkę do stolika z rogalikami, masłem i dżemem przerwało energiczne uderzenie we mnie przez niską, czarnowłosą dziewczynę. Oczywiście, jak to zawsze bywa przy moim szczęściu, niesiona przez nią gorąca - i to bardzo, przekonałem się o tym na własnej skórze - herbata wylądowała na mojej koszulce, mocząc materiał i parząc skórę.
Nim zdążyłem chociażby zakląć, dziewczyna już zaczęła swój wywód, przepraszając piszczącym głosikiem i podając mi chusteczki. Nawet kiedy chciałem się odezwać, nadal piszczała swoje przeprosiny, co całkowicie mnie rozbawiło i zamiast zapewnić ją, że nic się nie stało, roześmiałem się głośno.
- Ale z ciebie katarynka - powiedziałem rozbawiony. - Ciągle tak nie dajesz nikomu dojść do słowa? - mruknąłem, robiąc użytek z podanych mi przez dziewczynę chusteczek i wycierając ogromną plamę na koszulce, zaraz po tym, jak odciągnąłem materiał od sparzonej skóry.
- Jeszcze raz przepraszam - dodała dziewczyna, patrząc na mnie przepraszająco swoimi dużymi jak u dziecka, brązowymi oczami. - Nie jesteś zły?
- Będę, jeśli jeszcze raz mnie przeprosisz - ostrzegłem ze śmiechem, zauważając, że dziewczyna poprawiła mi humor. - To tylko herbata. Jakoś to przeżyję.
- Wynagrodzę ci to - obiecała.
- Och, nie wątpię - zapewniłem, rozciągając usta w łobuzerskim uśmiechu. Widząc rumieniec zalewający twarz dziewczyny, przewróciłem oczami. Standard. - Jesteś nowa? - domyśliłem się.
- Właśnie przyjechałam - wyznała, nadal wpatrując się we mnie swoimi ufnymi, łagodnymi jak u sarny oczami.
- W takim razie musisz być głodna po podróży - stwierdziłem, wyjmując z jej dłoni puste kubki i odstawiając je na pobliski stolik. Kiedy ująłem dziewczynę za łokieć, ta zdziwiona ruszyła powoli, prowadzona przeze mnie do kolejnego stolika. - Zjesz ze mną śniadanie?
- A czy mogę odmówić? - zapytała.
- Oczywiście, że nie - powiedziałem, śmiertelnie poważny. Odsunąłem dla niej krzesło i sam usiadłem naprzeciw, od razu sięgając po rogalika i nóż, by go rozpołowić. Następnie nabrałem na nóż trochę dżemu, rozsmarowując go na dwóch połówkach rogalika. - Zjedzenie ze mną śniadania będzie twoim zadośćuczynieniem za potraktowanie mnie wrzątkiem. Jeśli ci to nie odpowiada, zaraz mogę iść po gorącą herbatę i wyrównać rachunki, oko za oko - zażartowałem, przesuwając w jej stronę jedną połówkę rogalika. - To jak będzie?
Wiedziałem, że zgodnie z prawami estetyki powinienem najpierw pójść do pokoju i przebrać mokrą koszulkę, byłem jednak zbyt głodny. Pojawienie się czarnowłosej było jednak plusem, widziałem bowiem, że nie odmówi mi wspólnego śniadania, a wyglądała na dość zabawną osóbkę. Zawsze to lepiej jeść w czyimś towarzystwie, rozbawiany rozmową, niż samotnie.

(Sona?)

Oj tak, Realm Ascent było cudne. Pokochałam blog i postacie. Dopraszam się o reanimację bloga!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz