- Jaki stary, jestem w kwiecie wieku - odparłem krzywiąc się lekko. Zauważyłem ją siedzącą samotnie i już wtedy miałem wrażenie, że jeśli podejdę, to nie będę żałował. Była naprawdę ładna, interesująca i ciekawie się zapowiadająca. Nie przewidziałem tylko tego uderzenia, które nawiasem mówiąc było dość mocne. - Nie licząc kilku żeber połamanych przez jakąś frajerkę to całkiem dobrze.
- Frajerkę? - oburzyła się.
- Oderwij się od mojego wspaniałego widoku i rozejrzyj - rozłożyłem ramiona. - Wokoło jest pełno ludzi, a ty siedzisz sama na parapecie i gapisz się ze słuchawkami w uszach za okno. No proszę cię! To naprawdę smutny widok.
- A ty?
- Ja cię ratuję.
- Co za wspaniałomyślność - prychnęła.
- Oj przestań, bo się zawstydzę - zaśmiałem się.
- Na pierwszy rzut oka widać, że jesteś bardzo wstydliwy.
- Też tak myślę - zaśmiała się. - A teraz na chwilę stanę się dobrze wychowanym człowiekiem. Jestem Josh.
- Camryn.
- Kto nadaje dziecku takie imię? - zaśmiałem się.
- Ej!
- Wspaniałe jest. A przynajmniej zapadające w pamięć.
- Josh. Joshua? - odwróciłem głowę. - I kto tutaj ma dziwne imię?
- Na pewno nie ja - skrzyżowałem ramiona. Wiedziałem, że nie będę żałować.
- Jasne. Co więc tutaj robisz Josh?
- Jak to co? Chodzę i zaczepiam siedzące na parapetach dziewczyny i daję się im bić - uniosła brew. - Jestem w tym mistrzem.
- Nie wątpię.
- Oj czuję ten sarkazm - zaśmiałem się, ona też - Widzisz szukam pośród tego tłumu idiotów towarzystwa. Tylko takiego w miarę na poziomie.
- Na co więc czekasz? Idź szukać.
- Jest mały problem.
- Mistrz ma problem?
- Owszem. Chyba właśnie znalazłem odpowiednią osobę.
- Tak? - zdziwiła się.
- Mhm… ale mam wrażenie, że ma ochotę mnie udusić. Uprzedzam, potrafię się bronić.
- Uderzyłbyś kobietę?
- Jak na razie to ona mnie bije.
- A tak na serio?
- Wyglądam na damskiego boksera? Nie odpowiadaj lepiej - dodałem po chwili. - Nie sądzę.
- Nie sądzisz?
- No tak wszyscy odpowiadają, że nie nigdy. Jednak ja nie mam zielonego pojęcia jak bym się zachował, gdyby ktoś groził mojemu życiu czy życiu kogoś kogo kocham. A teraz myślisz pewnie coś w stylu… cholera, co za popaprany facet
- Nie wiesz tego.
- Ale chętnie się dowiem - spojrzałem jej w oczy i wtedy zauważyłem coś. Jedno było szare, drugie zielone. Uśmiechnąłem się szeroko. - Heterochromia.
- Co? A... cóż, spostrzegawczość poziom zero.
- Ej, to nie sprawiedliwe! U mnie to się widać od razu, a nie zwykłem szukać różnic pomiędzy kolorem tęczówek każdej napotkanej osoby.
- Masz rację. U ciebie to się rzuca w oczy od razu - zaśmiała się.
- Jasny szary, a ciemny brąz to jednak spora różnica. A nie bardzo podobne odcienie - prychnąłem.
- Podobne?
- Percepcja typowe faceta, z tym mało co można zrobić.
Camryn?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz