- Dzień dobry i przepraszam za spóźnienie - jasnowłosa wyraźnie się ucieszyła, co zdążyłem zauważyć po jej uśmiechu. Kim, do cholery był ten gość? Zmrużyłem brwi, starając się nie zaprzątać sobie tym głowy. W końcu Bianka była tu dłużej i nie musiała rezygnować z innych znajomości tylko dlatego, że ja się tu pojawiłem.
- W kogo się tak wpatrujesz, hmm...? - zapytała blondynka, kładąc rękę na moim ramieniu. Spojrzałem lekko zażenowany najpierw na swoje ramię, a potem na dziewczynę.
- Aktualnie? Na ciebie. Istnieje coś takiego, jak przestrzeń osobista. - odburknąłem, przewracając oczyma. Hayden zaśmiała się jakby na siłę, po czym odsunęła się i zaczęła we mnie po raz kolejny wpatrywać.
- Ale jesteś niedostępny. To ona tak zawraca ci głowę? - oparła się na ręce, nadal patrząc na mnie z rozbawieniem. Widocznie zauważyła, że co chwilę obserwuję Biankę. Nie mogłem się jednak powstrzymać, aby uciec wzrokiem, gdy jasnowłosa się odwróciła, patrząc wprost na mnie. Kiedy jednak blondyn objął, a następnie pocałował Biankę, nie potrafiłem powstrzymać zazdrości.
Zacząłem zastanawiać się, dlaczego ona tak na mnie działa, mimo, iż prawie jej nie znam. Nigdy nie czułem się tak, jak teraz. Zwykle, kiedy czułem coś do dziewczyny, było to pożądanie, a nie chęć zabicia każdego, kto ją chociażby dotknie jednym palcem. Po dzwonku od razu wyparowałem z klasy jako pierwszy, mimo iż miałem do pokonania najdłuższą drogę z ławki do drzwi. Nie obejrzałem się nawet na jasnowłosą. Gdy wystarczająco ochłonąłem i zwolniłem kroku, poczułem jak ktoś trąca mnie jednym ramieniem. Był to ten sam blondyn, który siedział z Bianką.
- Może raczyłbyś uważać, gdzie do cholery chodzisz? - warknąłem, ciągnąc go za koszulkę. On natychmiast się odwrócił i z zadziwiająco spokojną miną do mnie podszedł. Był ode mnie niewiele wyższy, jednak nie czułem się przez to gorszy.
- Nie radzę ci ze mną zadzierać. - odparł ze stoickim spokojem, ale również lekką grozą. Prychnąłem tylko na to, przez co on chwycił mnie za koszulkę. Natychmiast się wyrwałem i przygwoździłem go do ściany.
- Bo co? Pobijesz mnie? - syknąłem w jego stronę, korzystając z okazji, że jeszcze nie wyrwał się spod mojego ucisku i przyciskając go mocniej.
- Jeżeli nadal masz zamiar bawić się Bianką, owszem. Wybiję ci wszystkie zęby. Po kolei. - warknął, wiercąc się, aż w końcu wyrwawszy się, poprawił swoją koszulkę i odszedł. Lekko zażenowany spojrzałem w stronę klasy, z której niektóre dziewczyny przyglądały mi się w zaciekawieniu. W tym blondynka i jej koleżanki, oraz Bianka, którą dostrzegłem na końcu. Przewróciłem oczyma i odszedłem szybkim krokiem.
Za sobą usłyszałem jakieś głosy, ale nie zwracałem na nie uwagi. Któryś z nich chyba wołał moje imię, lecz ja byłem już daleko. W końcu czyjaś dłoń zatrzymała mnie i pociągnęła w tył, zanim zszedłem po schodach. Odwróciłem się, wyraźnie zdenerwowany i dostrzegłem, że za mną stoi Bianka.
- Możesz powiedzieć swojemu chłopakowi, żeby się odwalił? - burknąłem, zanim dziewczyna zdążyła coś powiedzieć.
- Możesz powiedzieć swojemu chłopakowi, żeby się odwalił? - burknąłem, zanim dziewczyna zdążyła coś powiedzieć.
Bianka?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz