Obudził mnie ostry ból w karku. Czułem go tylko w jednym miejscu, ale miałem wrażenie jakby przeszywał mnie na wylot, niczym nóż wbity w plecy. Otworzyłem oczy, lecz nie poruszyłem się. To mogłoby spowodować tylko większy dyskomfort. Chcąc odciągnąć moje myśli i odczucia od fizycznego stanu mojego ciała, skupiłem się na oddechu i spróbowałem przypomnieć sobie wydarzenia sprzed zaśnięcia. Dopiero po chwili uzmysłowiłem sobie, że pokłóciłem się z June. Rzadko nam się to zdarza, ale wtedy byłem wściekły. Niepotrzebnie za mną szła. A później? No tak, wstrzyknąłem sobie środek przeciwbólowy, wydarłem się, że ma wyjść i powoli odpłynąłem. Nie miałem zielonego pojęcia czy zrobiła to co kazałem. Nagle poczułem, że coś leży na moich plecach, bo zaczęło się poprawiać. Z trudem obróciłem się na brzuch, a opierająca się na moich plecach dziewczyna momentalnie się zerwała.
- Ja… ja przepraszam, bo ja nie chciałam… - wstała i chciała odejść, kiedy złapałem ją za przegub.
- Uspokój się - odparłem. - Jąkasz się i gadasz głupoty, kiedy się stresujesz. A nie masz czego. Wszystko okey? Drżysz.
- W porządku - odparła bardzo niepewnym głosem.
- Na fotelu jest koc, jeśli ci zimno...
- Nie. Ja i tak się zbieram.
- Zostań proszę - odparłem nadal trzymając jej rękę. - Czuję, że to nie przez zimno drżysz, ale w tym momencie jestem kompletnie bezsilny i bezradny, co oznacza niegroźny.
- Teraz pewnie myślisz, że jestem dziwna.
- Nie - puściłem ją i zgarnął włosy do tyłu. - Podasz mi czarne pudełko z parapetu? Nie sięgnę, a o podniesieniu się to nie mam co marzyć - Ariana zrobiła to o co ją poprosiłem, otworzyłem skrzyneczkę i wziąłem jedną z tabletek, które stanowiły jej zawartość. - Widzisz to nasze doświadczenia czynią nas takimi czy innymi i to one robią z nas umysłowych starców, którzy są zmęczeni życiem - dziewczyna usiadła na skraju łóżka, a raczej przycupnęła jakby przygotowywała się do ucieczki. - Na przykład taka jedna dziewczyna. Przed przyjazdem tutaj wracałem po nocy do domu. Idę sobie spokojnie i słyszę krzyk. Nienawidzę takich sytuacji, ale przejście obok to tchórzostwo i skazanie dziewczyny. Jakiś czterech gości chciało się do niej dobrać. Wykastrowałbym takich bestialców. Pobiłem, oddałem jej kurtkę i się zwinąłem. I jestem przekonany, że trudno jej znieść pewnie nawet sam widok mężczyzny.
- Co to była za dziewczyna? - zapytała.
- Nie wiem. Kiedy się odwróciła zniknąłem. Nie jestem bohaterem. W naszą stronę jechała policja, oni już jej nic nie mogli zrobić, więc nie wiedziałem potrzeby pozostania tam - w jednej chwili Ariana pochyliła się do przodu i skryła twarz w dłonie. Z trudem usiadłem i zacząłem delikatnie pocierać jej plecy. - Hej mała, nie płacz. Co się stało - starałem się mówił najłagodniej jak potrafiłem. Tak naprawdę nie miałem pojęcia czy płacze, ale nie wiedziałem co jej powiedzieć. Po chwili dziewczyna obieła mnie tuż nad pasem i wtuliła twarz w mój tors, a ja okrążyłem ją ramionami. Dłońmi kojąco krążyłem po jej plecach. Poczułem kolejne ukłócie w karku. Powoli opuściłem się na łóżko, pociągając za sobą Arianę. Poczułem także, jak cała się napina. - Spokojnie. Przepraszam. Ten ból. Tylko kiedy leżę, jest do wytrzymania...
Ariana?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz