Wysiadłam z taksówki z sercem w pięści. Bałam się. Byłam daleko od domu i się bałam. Wszystko było nowe, każdy się tu znał a ja byłam nowa...Zapłaciłam taksówkarzowi i zabrałam walizki do budynku głównego. Jakiś wysoki typ podał mi klucz i zaprowadził do mojego pokoju. Był.. Duży. Miał ładne duże łóżko z ikei na samym środku. Było proste, rama stylizowana na stare meble i pościel w kwiatuszki.Wszystko było nie moje. Nie umiałam się dostosować. Na parapecie stały jakieś roślinki. Będę miała do kogo pogadać jak mnie nikt nie polubi. Poprawiłam żółte zasłony i rozpakowałam się z nadzieją na dobre jutro. Umyłam zęby i poszłam spać. W nocy padało. Była okropna pogoda. Usiadłam zmęczona na parapecie i parzyłam jak kolejne krople atakują ziemie. Było ciemno i cicho, jedyne co było słychać to deszcz. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam.
-Halo?
-Hej mamo.. śpisz?
-Już nie.. Wszystko dobrze?-Była zmartwiona.
-Nie... tylko nie mogę spać, wiesz nowe miejsce
-Policz owce, to pomaga , masz kuchnię w pokoju może zagotuj mleka?
-Może, dziękuje, kocham cie -Wyszeptałam do słuchawki i się rozłączyłam. Nienawidziłam tego że teraz odnaleźli mój dar. Musiałam tu siedzieć. A najgorsze bywały sny. Potrafiłam śnić o moich poprzednich wcieleniach albo istocie którą byłam.
Jakimś cudem usnęłam. Obudził mnie dość głośny budzik. Jęknęłam i starałam się go wyłączyć. Jednak to nie był mój budzik, to ktoś w pokoju obok miał to narzędzie tortur. Podniosłam się wyszłam na korytarz. W moich krótkich spodenkach od pidżamy i koszulce która miała olbrzymią dziurę na boku podeszłam pod cudze drzwi i zapukałam .
<Witaj nieznajomy/a ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz