- Em, wszystko dobrze? – usłyszałam.
Mój wzrok padł na niego. Zaczęłam rozciągać mięśnie prawej ręki, która jakoś dziwnie była sztywna. Za długo trenowałam koszykówkę przez ostatnie kilka dni.
- Wybacz, musiałam się trochę ogarnąć. – zaśmiałam się. Ponownie zrównałam z nim krok, nadal machając prawą ręką.
- A tobie co jest, hm?
- Mięśnie ręki mam zesztywniałe od wykonywania dużej liczby wsadów. – wzruszyłam ramionami, rozglądając się dookoła.
- Grasz w koszykówkę?
- Tak, gram od dłuższego czasu.
- Zadziwiłaś mnie tej chwili. – parsknął śmiechem.
- Niby dlaczego, hm? – uniosłam jedną brew, baczne go obserwując. – To nic złego uprawiać taki sport.
- Nie oto mi chodziło. – zaprzeczył. – Po prostu mnie zadziwiłaś i tyle.
- Ale na pewno coś sobie pomyślałeś? Wskazywała na to trochę twoja mimika twarzy.
- No bo wiesz… - uśmiechnął się cwaniacko pod nosem. On coś na pewno knuje. – Myślałem, że takie młode damy to tylko tańczą balet czy coś w ten deseń.
-He! – spiorunowałam go wzrokiem. – Ja i jakiekolwiek tańce? Nigdy.
- A tu tak mnie zdziwiłaś tą koszykówką. – zaśmiał się.
Lekko podirytowana gromiłam go wzrokiem. Po chwili dałam mu kuksańca łokciem w żebra. Po raz drugi tego dnia, zgiął się w pół, łapiąc się za bolące miejsce. Zaśmiałam się tryumfalnie ze swojej wykonanej roboty.
- Ale ty jesteś… męski bokser. – spoglądał tak na mnie tym swoim urażonym wzrokiem.
- Było się ze mnie nie śmiać. – puściłam mu oczko, aby znowu iść przed siebie. – Idziemy do tej stajni?
- Ei, niedługo będziesz płaciła mi odszkodowanie za moje żebra. – dogonił mnie dość szybko.
- Aż mnie jedno dziwi… - udałam zamyśloną. – Że taki facet jak ty, daję się bić dziewczynie… Jesteś mięczakiem!
< Josh? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz