- Ja pierdzielę, o co tu biega? - jęknęła zirytowana Maggie, słysząc pukanie do drzwi.
- Dobra, przymknij się, ciągle marudzisz. - odparłam, rzucając w nią poduszką - Możesz wyjść do chłopaków, jeżeli tak bardzo cię wszystko drażni.
- Okej. - wzruszyła ramionami, po czym wstała i poszła w stronę drzwi. Za nimi stał nikt inny jak Matylda, trzymając coś w dłoniach. Maggie stała w drzwiach chwilę, zapewne przyglądając się jej sceptycznie, po czym wyminęła ją, rzucając na odchodnym:
- Sona jest w środku.
Dziewczyna powolutku weszła w głąb pokoju. Zauważywszy mnie, rozpromieniła się i podeszła do mojego łóżka. Skinęłam lekko głową, a ona usiadła na brzegu materaca.
- Gdy mówiłaś o tych kubkach... - zaczęła radośnie - ... pomyślałam, że ja mam ich dużo. Dlatego, noo... przyjmij ten prezent.
Wyciągnęła w moją stronę małe, ładnie i starannie opakowane pudełko z ozdobną wstążką. Uśmiechnęłam się promiennie i otworzyłam je powoli, a mym oczom ukazał się czarny kubek, który od razu mi się spodobał.
- Dziękuję bardzo, kochana! - rzekłam wesoło i, odłożywszy kubek na szafkę nocną, przysiadłam się obok Matyldy. Przytuliłam ją mocno i długo, nie czekając na jej reakcję - Jest bardzo ładny.
- Tak myślałam, że ci się spodoba. - uśmiechnęła się.
- Potrafisz wyczuć gust. - odwzajemniłam jej gest, po czym odsunęłam się od niej - Kurczę, gdybym coś miała, to też bym ci dała. Jedyne, co mam, to całą szafę ciuchów. Ale wątpię, byś chciała którąś z moich bluz. - zaśmiałam się - W każdym razie, na pewno kiedyś ci się odwdzięczę. A tymczasem... - próbowałam wymyślić jakikolwiek temat, chcąc zapobiec niezręcznej ciszy - ... chcesz opowiedzieć mi coś o sobie? Z chęcią poznałabym cię bliżej, bo zdajesz się być sympatyczną osóbką.
Matylda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz