2017-03-12

Od Josha C.D. Camryn

- Z największą ochotę - odparłem, doganiając ją w dwóch długich susach. Sięgnąłem po jedną z jej toreb i zanim dziewczyna zdążyła zareagować, zarzuciłem sobie na ramię.
- Nie potrzebuje pomocy - warknęła zatrzymując się.
- Nigdy bym nie pomyślał inaczej - puściłem jej oczko, zaśmiałem się i ruszyłem dalej.
- Jesteś…
- Cholernie irytujący? Staram się jak mogę - weszliśmy do głównego holu. Piękne, ogromne pomieszczenie, pełne przepychu, szczególnie w szczegółach takich jak zdobienie ścian. Spojrzałem na Camryn, która przyglądała się wszystkiemu. W pewnym momencie zatrzymała na czymś wzrok, powędrowałem za jej spojrzeniem do zaskakująco dużych rozmiarów obrazu, który wisiał nad recepcją. - Jak już pewnie wiesz, to główny hol. Stąd masz wejście do skrzydeł ośrodka i innych nudnych rzeczy. Jakimś cudownym przypadkiem wchodząc tutaj poszlaś w przeciwną stronę niż powinnaś.
- Czyli tam są pokoje - wskazała głową przed siebie.
- Teoretycznie…
- A praktycznie?
- Możliwe, że też - wyszczerzyłem się.
- Idiota - szepnęła.
- Gubijąca się frajerka - odparłem głośno. Spojrzała na mnie wściekle. Przezwisko poziom podstawówki, a ona się tak denerwuje. Interesujące. - Czy ty właściwie wiesz, który pokój masz?
- W sensie?
- Numer no - zaśmiałem się. Wzrokiem uciekła do obrazu. - Tak jak myślałem.
- Jeśli tak to po co pytasz?
- Nadzieja. Taki zabobon. Chodź - zaprowadziłem ją do recepcji, aby po krótkiej wymianie zdań dostała klucz z numerem pokoju. - I co, nie można tak było od razu?
- Nie - odparła, kiedy weszliśmy do mieszkalnego skrzydła.
- Upór godny podziwu, naprawdę. A to podobno moja główna cecha…
- Taką cechą jest zdecydowanie zbytnia pewność siebie i wrodzona zdolność do irytowania innych - spojrzała na mnie.
- Tylko? - zapytałem najłagodniej jak umiałem, odwzajemniłem spojrzenie. Jej wzrok przed chwilą pełen złości zmenił się na chwilę w promienny i wesoły, aby zaraz po tym stać się kompletnie umiejętnym. Tak gramy? Lubię wyzwania. Ta dziewczyna była taka inna. Nawet nie wiedziałem jak to określić. Po prostu jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żebym po tak krótkim czasie, tak bardzo chciał przebywać z daną osobą. Miała w sobie coś, że przyciągało mnie do niej. A było to zauważalne podobieństwo naszych charakterów. Jeśli ona ze mną nie wytrzyma, to kto?

Camryn?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz