- Jutro możemy dokończyć naszą wycieczkę... Jeśli będziesz chciał. - dodała dziewczyna po chwili, rzucając mi pytające spojrzenie. Jej propozycja lekko mnie zaskoczyła. Cóż, nie będąc egoistą, muszę przyznać, że mój wygląd musiał zrobić dużą robotę, jednak nie miałem wątpliwości co do tego, że Bianka patrzy głównie na charakter, co było dla mnie dziwne, iż osobowość to nie mój atut.
- Jeżeli ty będziesz chciała. - zaśmiałem się cicho, patrząc na nią z zaciekawieniem. Nigdy nie sądziłbym, że dziewczyna, która tak wygląda zwątpi w swoją urodę.
- Z chęcią. - uśmiechnęła się delikatnie. Kiedy spojrzałem w jej stronę, dostrzegłem rumieńce na jej bladej skórze.
- Jeśli nie zmęczyłem cię jeszcze swoim towarzystwem, pozwól, że cię odprowadzę. - zaproponowałem, szelmowsko się uśmiechając. Byłem prawie pewien, że nie odmówi, a nawet jeśli, przekonam ją za wszelką cenę.
- Zdajesz sobie sprawę, że jest już zapewne środek nocy? - zaśmiała się, spuszczając wzrok.
- Powiedzmy, że ja wysypiam się nieco szybciej niż inni. Ty zapewne nie, więc lepiej, żebyś szybko wróciła do siebie. - odparłem, wkładając ręce do kieszeni. W końcu udało mi się przekonać Biankę, abym odprowadził ją do pokoju. Pożegnałem się z jasnowłosą i szybkim krokiem wróciłem do siebie. Na szczęście moja orientacja w terenie była na dość dobrym poziomie, dlatego bez problemu przemieszczałem się między prawie takimi samymi korytarzami.
Gdy wróciłem do siebie, zamknąłem pokój na klucz i poszedłem do łazienki wziąć szybki prysznic. Założyłem świeże ciuchy i poszedłem spać. Nie minęło dużo czasu, zanim usnąłem.
Rano ubierałem się w pośpiechu, kiedy zaspałem na śniadanie, które miało być o godzinie dziewiątej. Była już prawie dziesiąta, a zajęcia zaczynały się za pół godziny, dlatego też z pokoju wyszedłem zapinając kurtkę. Ośrodek za dnia wyglądał zupełnie inaczej, niż kiedy zwiedzałem go wczoraj razem z Bianką. Szczerze powiedziawszy, teraz wyglądał przyjaźniej, a korytarze nie były skomplikowanym, ciemnym labiryntem, w którym jeden błędny ruch wystarczył, by się zgubić, a całkiem prostą układanką. Zszedłem po schodach, poprawiając jeszcze włosy. Dojście do jadalni nie było tak skomplikowane jak na przykład do biblioteki, dlatego bez problemu tam trafiłem. Drzwi były otwarte na oścież, dzięki czemu z daleka widziałem pustki tam panujące. Przy stole siedziało zaledwie kilka osób, których spojrzenia zwróciły się w moją stronę od razu, kiedy wszedłem. Usiadłem przy oknie, naprzeciwko drzwi. Na stole znajdowało się kilka różnych potraw, ja jednak nie miałem ochoty na coś skomplikowanego, wziąłem naleśniki z sosem karmelowym. Zjadłem je w ekspresowym tempie, po czym wstałem od stołu. Moją uwagę przykuła białowłosa dziewczyna wchodząca dopiero do jadalni.
Od razu spostrzegłem, że to Bianka. Kiedy nasze spojrzenia się spotkały, dziewczyna odwróciła wzrok, wyraźnie zawstydzona.
Bianka?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz